Ferie narciarskie w Nassfeld
REGION NARCIARSKI NASSFELD
Ośrodek narciarski Nassfeld to jeden z największych i najlepiej wyposażonych kompleksów narciarskich w Austrii. Położony w Karyntii, oferuje aż 110 kilometrów tras o różnym stopniu trudności. Na terenie ośrodka znajduje się 29 wyciągów, z czego oczywiście większość stanowią nowoczesne gondole i krzesełka. Wg folderów reklamowych Nassfeld to najbardziej słoneczny region narciarski w Austrii. Brzmi pięknie, prawda? A jak było w rzeczywistości?
Trasy w Nassfeld są bardzo fajne. Długie, szerokie, o fajnym nachyleniu. Większość stanowią trasy czerwone, niebieskie są głównie przy krótkich orczykach, czarne trasy są tylko dwie. Biorąc to pod uwagę, region ten jest dobry raczej dla zaawansowanych narciarzy. Oczywiście są trasy dla początkujących i małych dzieci, ale nie jest ich zbyt wiele, a dostanie się do nich może nie być łatwe zależnie od tego, gdzie mieszkamy.
Ośrodek ma dwa główne punkty startowe: w Tröpollach, skąd startuje najdłuższa gondola Millenium Express oraz w doline Nassfeld (do której dojazd bez łańcuchów może być bardzo trudny i długi, więc stamtąd starują tylko Ci, którzy mają tam hotele). My mieszkając w Paßriach startowaliśmy w Tröpollach. I tam zaczyna się problem. Parking na szczęście jest ogromny i darmowy, a do tego jeździ darmowy shuttle i zabiera narciarzy z dalszych części parkingu. Ale podczas naszego pobytu kolejka do gondoli była na 30-45 min stania bez względu na to, czy byliśmy na miejscu o godzinie 8 czy o 9 rano. Czytałam, że niektórzy stali nawet godzinę…. Jest co prawda opcja fast track dla rodzin z dziećmi (teoretycznie do 7 lat, ale nikt tego nie sprawdza), ale niestety kontrola jest słaba i wielu dorosłych bez dzieci, też z niej korzysta. My weszliśmy nią jedynie ostatnie dwa dni (nie wiedzieliśmy wcześniej o jej istnieniu). Generalnie słaby początek dnia, szczególnie z dziećmi, dla których stanie w tłumie jest bardzo męczące, ale też niebezpieczne.
Warunki narciarskie też niestety mieliśmy dalekie od ideału. Pierwszego dnia muldy już o godzinie 10 były jak w Szczyrku w latach 90-tych. No walka o życie. Drugiego dnia było lepiej, ale za to mgła i nie widzieliśmy nic. Trzeciego i czwartego dnia na szczęście wyszło słońce, a warunki były całkiem dobre (czyt. muldy dopiero popołudniu). Niestety oznaczało to również jeszcze większe tłumy na stokach. Jeszcze nigdy (a byłam w Alpach chyba 15 razy) nie widziałam takich tłumów i kolejek do wyciągów. Ostatnie dwa dni padał śnieg. Dużo śniegu. Tak więc jazda tylko dla odważnych w puchu, muldach i śnieżycy. No muszę przyznać, że nie byliśmy zachwyceni. Nie tego się spodziewaliśmy. Podobno takie tłumy to rzadkość, więc nie wiem czy to akurat my mieliśmy pecha, czy jakiś zbieg okoliczności….






SZKÓŁKA NARCIARSKA ZGÓRKY
Kolejny sezon z nową dla nas szkółką narciarską. Tym razem o wyborze zdecydowała lokalizacja. Wbrew pozorom w Austrii jest bardzo niewiele polskich szkółek, większość jeździ we włoskich Dolomitach.
Generalnie to mamy trochę mieszane uczucia co do Zgórky. Zacznijmy od tego, że w naszym terminie były tylko dwie grupy szkoleniowe, o czym wcześniej nie wiedzieliśmy. Z jednej strony fajnie, kameralnie, a z drugiej im mniej grup, tym mniejsze możliwości dopasowania poziomu do wszystkich uczestników. Nie wiem co by się stało, gdyby w grupie pojawiły się dzieci całkiem początkujące bądź bardzo zaawansowane. Nasz instruktor był jak najbardziej w porządku, tutaj nie możemy się niczego przyczepić, ale nie jesteśmy pewni czy jazda ze szkółką daje Adamowi to, czego oczekujemy. Może będziemy musieli poszukać innego rozwiązania na następny sezon. Ogólnie organizacja na stoku oraz podczas zawodów ostatniego dnia, była dobra i podkreślam, że nie mieliśmy zastrzeżeń do samego szkolenia.
Co nam się nie do końca podobało, to urywana komunikacja z klubem jeszcze przed wyjazdem oraz metoda płatności za szkolenie. Zaliczka była chyba blikiem, ale już resztę opłaty mieliśmy wnieść gotówką. Ja się wynikowo uparłam, że mieszkając w Szwecji nie mam polskiej gotówki (ani żadnej innej) i że chcę zapłacić przelewem. Dostałam taką możliwość, ale nie była to preferowana metoda. Do tego okazało się, że mimo, że cena była w złotówkach, to dopłacić gotówką trzeba było w euro po dosyć niekorzystnym kursie (tak płaciła Ania). No ja nie lubię takich kombinacji, szczególnie płacenia gotówką sporych sum bez żadnego pokwitowania. Nie spotkaliśmy się z czymś takim jeszcze w żadnej szkółce, a jak wiecie było ich sporo.



NOCLEGI GÄSTEHAUS SEEWINKEL
Na bazę noclegową wybraliśmy prywatne apartamenty z miejscowości Paßriach położone ok 16 km od dolnej stacji gondoli w Tröpolach. Do naszej dyspozycji mieliśmy dwa czteroosobowe apartamenty, w których było wszystko czego potrzebowaliśmy. Każdy apartament miał 2 sypialnie, bardzo dobrze wyposażoną kuchnię i łazienkę. Do dyspozycji gości jest narciarnia oraz zadaszony parking. Dla mnie jedynym problemem były puchowe kołdry, których bardzo nie lubię, ale większości ekipy to nie przeszkadzało. Właściciele są bardzo mili i pomocni, więc polecamy z czystym sumieniem.


