Koh Hong, Koh Lao Lading i Koh Pak Bia – wycieczka prywatnym longboatem

Wycieczka na rajskie, niezamieszkałe wysepki w Zatoce Phang Nga była czymś co koniecznie chcieliśmy zrobić przy okazji pobytu w okolicy. Podczas naszej wizyty w Tajlandii w 2017 roku byliśmy na Phi Phi z dużą zorganizowaną wycieczką, więc teraz postanowiliśmy postawić na coś bardziej prywatnego. Z resztą z Koh Yao Noi nie ma organizowanych wycieczek w większych grupach, jedyną opcją jest prywatne wynajęcie łódki. Prawda jest taka, że mogliśmy wziąć łódkę oferowaną przez hotel zapewne za pół ceny, ale zdecydowaliśmy się na pakiet kupiony przez Anda Krabi Seatour. Za 6-godzinną wycieczkę prywatną tradycyjną łodzią na 3 wysepki, z wliczonym lanczem, owocami, napojami oraz opłatami za wstęp do parku narodowego zapłaciliśmy 15 000 THB. Sporo, na pewno można było taniej, ale wiecie co? Czasem my też możemy zaszaleć 🙂

Zostaliśmy odebrani o 9 rano spod naszego hotelu i zawiezieni do przystani, gdzie czekała już na nas łódka z przewodnikiem i kapitanem. Na łódce mieliśmy owoce, przekąski oraz napoje praktycznie bez ograniczeń. Oprócz tego ręczniki i koc, który nasz przewodnik nosił nam na plaże. To w sumie było dla nas totalnie absurdalne, bo raczej nie jesteśmy przyzwyczajeni do przewodników, zazwyczaj wszystko ogarniamy samodzielnie i czuliśmy się trochę głupio momentami.

KOH HONG

Naszym pierwszym przystankiem była największa wysepka w okolicy, czyli Koh Hong. Tam w sumie spędziliśmy najwięcej czasu, ale niestety w tłumie innych osób chętnych na zobaczenie rajskiej plaży. Udało nam się wejść na punkt widokowy na całą okolicę (nie popełnijcie tego błędu co Tomek i weźcie buty, bo schody są metalowe) i trochę poplażować na białym mięciutkim piaseczku. Na Koh Hong jest bar (ale serwujący tyko napoje) i toalety, więc spokojnie można tam spędzić cały dzień (to w sumie niegłupi pomysł, bo pewnie popołudniu większe wycieczki znikają i robi się przyjemniej).

Po ok 1,5 godzinie na plaży ruszyliśmy naszą łódką na drugą stronę wyspy do Laguny Hong. Tam chętni mogą popływać, ale my ruszyliśmy dalej.

KOH LAO LADING I KOH RAI

Przy wyspie Koh Pak Ka zatrzymaliśmy łódkę i mieliśmy czas na snorkeling. Niestety warunki nie były zbyt dobre i widzieliśmy tylko trochę rybek. Później był czas na lancz na łódce (pad thai, kurczak, dużo owoców).

Kolejną wysepką, którą odwiedziliśmy była Koh Lao Lading. Tam mieliśmy szczęście, bo akurat większość grup odpływała i na plaży zostało już niewiele osób. Na tej wyspie również są toalety.

Ostatnim przystankiem była Koh Rai, malutka wysepka położona obok trochę bardziej popularnej Koh Pakbia. Wybraliśmy ją, gdyż stały tam jedynie 2-3 łódki, a na Koh Pakbia była ich cała masa. Nasze ostatnie plażowanie urozmaiciła nam małpa, która ukradła nam puszkę coli…

Wycieczka łódką po okolicznych wyspach była jedną z najfajniejszych rzeczy, które zrobiliśmy podczas tej podróży (przynajmniej jeżeli zapytacie dzieci). Widoki były piękne, prywatna łódka tak jakby luksusowa, jedzenie smaczne, woda w morzu ciepła i czysta, piasek idealnie biały… Czego chcieć więcej?

Możesz również polubić…

Zostaw odpowiedź