Koh Yao Noi – idealna wyspa na relaks

Wyspę Koh Yao Noi wybraliśmy na krótki czterodniowy relaks po 10 dniach podróży z Bangkoku na południe. Wyspa jest niewielka, nie ma na niej praktycznie żadnych atrakcji, więc idealnie. Nic nie mogło zaburzyć naszego planu na nicnierobienie 🙂

Więc wg planu przez pierwsze 2,5 dnia nie robiliśmy za wiele. Była plaża, basen, czytanie książek, masaż i największa atrakcja dla dzieci, czyli jazda na skuterze z tatusiem dookoła wyspy. Tomek pożyczył na 2 dni skuter i przez kilka godzin dziennie jeździł z dzieciakami po wyspie. A to do lekarza (tym razem z Gabi), a to do sklepu, na rynek, po kokosa, na inną plażę… Wszyscy zadowoleni. Ostatniego dnia wybraliśmy się na wycieczkę łódką na pobliskie wysepki, ale o tym napiszę osobno.

Na Koh Yao Noi mieszkaliśmy w Koh Yao Seaview Bungalow. Do naszej dyspozycji mieliśmy bardzo duży domek z dwoma osobnymi pokojami i łazienkami. Nie jest to idealne rozwiązanie dla rodzin z małymi dziećmi, bo między pokojami nie ma przejścia (jedynie tarasem), ale nasi na szczęście nie oponowali i spali osobno. Seaview Bungalow to nie żaden luksusowy resort, ale dla nas było idealnie. Czysto, cisza, spokój, dobre jedzenie w restauracji i miła obsługa.

Plaża Tha Khao, przy której były nasze domki prezentowała się bardzo ładnie przy wysokim poziomie wody. Kiedy był odpływ, plaża ciągnęła się kilkadziesiąt metrów w stronę morza i wtedy nie było już tak idealnie. Z resztą nawet przy przypływie, raczej nie ma co liczyć na kąpiele, bo wody jest może do pasa. Ale nam to zupełnie nie przeszkadzało.

Kilka minut spacerem od naszego domku znajduję się malutka wysepka o nazwie Koh Nui (albo Koh Nok), na którą przy odpływie można dojść wzdłuż pasa piachu. Spacer o różnych porach dnia był dla nas obowiązkowy.

Zaraz przy Tha Khao Pier znajduje się tzw. „Hornbill view point„. Wdrapaliśmy się na niego z Tomkiem, ale dzioborożców (ang. hornbill) nie widzieliśmy.

Widzieliśmy za to całe stada przelatujące wieczorem i rano nad naszymi domkami, a jednego dnia jeden z nich zawitał u nas w ogrodzie. Koh Yao Noi słynie z populacji dzioborożców, a ich pomniki można zobaczyć przy obu przystaniach.

Podczas wypraw skuterem dotarliśmy m.in. na Long beach, czyli pustą piękną plażę na północnym wschodzie wyspy. Natomiast plażę widoczną na drugim zdjęciu widzieliśmy tylko z łódki. Patrząc na mapę zastanawiamy się czy da się tam w ogóle dostać drogą lądową. Wyglądała rajsko… Z tego co widzę znajduje się tam resort, który jest zamknięty od kilku lat.

Jestem pewna, że jeżeli ktoś szuka atrakcji na Koh Yao Noi to na pewno coś znajdzie, np kurs yogi, gotowania, mua thai czy malowania batiku. Można też skuterem jeździć na różne plaże (nam to odpadało, bo ja niestety boję się prowadzić skuter).

Na Koh Yao Noi można dostać się speedboatem z Phuket (z Bang Rong Pier) albo z Krabi. My nasze transfery kupiliśmy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem na TEJ stronie. Ale można też zaryzykować i kupić bilety dopiero na przystani. Bilety zakupione na przystani kosztują 400 THB w jedną stronę (my zapłaciliśmy troszkę więcej ze względu na opłaty administracyjne, ale też za Adasia zapłaciliśmy mniej niż za dorosłych).

Poruszać się po wyspie można skuterami (200 THB za dzień), rowerami albo jedną z „taksówek”, które kursują dookoła wyspy, a przejazd kosztuje zawsze 100 THB od osoby. Takie taksówki zawsze czekają na przystani, żeby rozwieźć turystów do poszczególnych hoteli po dotarciu na wyspę.

Możesz również polubić…

Zostaw odpowiedź