Khao Sok, czyli dżungla oraz spanie w domkach na jeziorze
Zacznę od tego, że pobyt w Parku Narodowym Khao Sok zaplanowałam już bardzo dawno temu i inspiracją były dla mnie 2 blogi: The ET Story oraz Our Little Adventures. Obie rodzinki, których przygody obserwuję, mieszkały przez dłuższy albo krótszy czas w Tajlandii i serdecznie do nich zapraszam po masę informacji.
PARK NARODOWY KHAO SOK
Park Narodowy został założony w 1980 roku i ma powierzchnię 739 km2 Słynie przede wszystkim z prastarego lasu deszczowego, który jest starszy i bardziej zróżnicowany niż Amazonia. Sporą część parku zajmuje jezioro Cheow Lan, jest on też gęsto poprzecinany licznymi rzekami. Na terenie parku mieszkają słonie, tygrysy, tapiry, makaki, langury, gibony i inne zwierzęta. My praktycznie ich nie widzieliśmy.
OUR JUNGLE CAMP
Idąc śladami wcześniej wspomnianych rodzin, my również postanowiliśmy spędzić nasz pobyt w Khao Sok w Our Jungle Camp, wykupując tam 3-dniowy pakiet z noclegiem na jeziorze i dodatkowymi atrakcjami. Przyznam, że nie była to tania impreza i na pewno można taniej odwiedzić ten park narodowy, ale wg nas całość była warta swojej ceny. W pakiecie mieliśmy wszystkie posiłki, nocleg w „domku na drzewie” oraz w domku na jeziorze Cheow Lan, rejs łódką po jeziorze, wieczorne i poranne safari, krótki trekking do jaskini oraz masaż bądź nocne safari do wyboru. Wynikowo dzieci absolutnie nie chciały iść nocą do dżungli, więc za niewielką dopłatą wymieniliśmy to na spływ kajakiem na rzece Sok. Ale po kolei.
Do Our Jungle Camp dotarliśmy ok godziny 15, jadąc z Surat Thani i odwiedzając miejsca opisane TU. Mieszkaliśmy w czteroosobowym „domku na drzewie” (jest w nim jedno duże łóżko na parterze i podwójny materac na antresoli, więc niekoniczne to dobra opcja dla małych dzieci, bo trzeba się wspinać po drabinie).
Po rozpakowaniu się w naszym Tree House i krótkim odpoczynku był czas na spływ po rzece Sok. Jako, że Gabi niestety nie czuła się za dobrze, wyruszyliśmy tylko we trójkę i zmieściliśmy się do jednego canoe. Poziom wody w rzece Sok był bardzo niski i cieszyliśmy się, że nie musieliśmy sami wiosłować i manewrować pomiędzy kamieniami (od tego są przewodnicy, którzy za nas wiosłują). Spływ trwał ok 45 minut i był bardzo przyjemny z pięknymi widokami. Po rzece Sok można też płynąć na tratwach albo w oponkach. Do wyboru.
Wieczorem zjedliśmy kolację w restauracji na miejscu i mieliśmy czas na relaks w pięknym otoczeniu.
Our Jungle Camp organizuje też wiele innych atrakcji, takie jak lekcje gotowania, obserwację ptaków, czy treking po dżungli.




JEZIORO CHEOW LAN
Rano po śniadaniu zostawiliśmy nasze walizki w samochodzie (można w Campie) i wyruszyliśmy tylko z plecakami mini busem do przystani nad jeziorem. Warto zaznaczyć, że w cenę pakietu nie mieliśmy wliczonego wstępu do PN, a to koszt 300 THB za dorosłego i 150 THB za dziecko. Do tego trzeba doliczyć opłatę portową 40 THB dorośli i 20 THB dzieci. Wszystkie bilety kupowaliśmy gotówką na przystani.
Na łódce było nas 12 osób plus nasz przewodnik i kierowca łódki. Wszyscy mieliśmy spać w tym samym „hotelu” na jeziorze.
Jezioro Cheow Lan to sztuczny zbiornik powstały w 1987 roku w wyniku budowy tamy Rajjaprabha Dam na rzece Klong Saeng. Jezioro ma powierzchnię 185 km2 i w wyniku zalania tak dużego terenu, trzeba było przesiedlić 385 rodzin zamieszkujących wioskę Ban Chiew Lan.
Po wypłynięciu z portu pływaliśmy przez ok 1,5 godziny po jeziorze podziwiając przeróżne formacje skalne, z których słynie jezioro. Był czas na zdjęcia w najbardziej popularnych miejscach, jak np Khao Sam Kloe, czyli „3 siostry”.




Po dotarciu do Praiwan Raft House, gdzie mieliśmy nocować był czas na lancz. Domki na jeziorze są bardzo proste. Właściwie mieści się w nich tylko łóżko. Za dodatkową opłatą, można dostać domek z prywatną łazienką, ale uznaliśmy, że na jedną noc będzie ok bez. Prąd w domkach był tylko w nocy, ale udało się naładować telefony. Na jeziorze nie ma absolutnie zasięgu teflonów komórkowych, nie mówiąc o internecie. 24 godziny offline wszystkim zrobiły dobrze. Dla nas nocleg na jeziorze był bardzo fajną atrakcją, ale nie jest to coś co bym poleciła rodzinom z małymi dziećmi. Do domków idzie się balansując po pływającym pomoście, który nie ma żadnych barierek. Zawału bym tam dostała z kilkuletnim Adamem. Ale z dużymi dziećmi, to już luz 🙂
Po lanczu chętni (czyt. ja i Tomek) wyruszyli z przewodnikiem na krótki trekking do jaskini. Dzieci zostały w domku z absolutnym zakazem wchodzenia do jeziora. Trasa do jaskini Coral Cave to zaledwie 1 km i nie jest trudna, ale idąc z przewodnikiem, który był wielkim zapaleńcem i miłośnikiem dżungli, szliśmy godzinę. Po drodze widzieliśmy węża (podobno niejadowitego) i trochę robactwa. Żeby dostać się do jaskini trzeba jeszcze przepłynąć krótki odcinek na bambusowych tratwach. Coral Cave jest w sumie całkiem spora i ładna, ma bardzo dużo ciekawych form skalnych, więc myślę, że warto wybrać się na spacer do niej. Żeby dotrzeć do jaskini, trzeba uiścić kolejną opłatę za PN w wysokości 200 THB za dorosłego (nie wiem ile za dzieci, bo z nami nie poszły).






Po powrocie z jaskini był czas na relaks, kajaki i kąpiel w jeziorze, a o 17 wypłynęliśmy na kolejny krótki rejs w poszukiwaniu zwierząt. Niestety wiedzieliśmy jedynie kilka dzioborożców i jakąś małpę z daleka, więc szczerze mówiąc nie było to warte swojego czasu.
Rano o 6, jeszcze przed śniadaniem, było kolejne „safari”. Tutaj też bez większych sukcesów jeżeli chodzi o zwierzęta, więc całe szczęście, że dzieciaki zostały w łóżkach. Po śniadaniu i kąpieli w jeziorze, wskoczyliśmy z powrotem na naszą łódkę i ruszyliśmy w kierunku portu po drodze podziwiając widoki. Na koniec naszej przygody zjedliśmy lancz w Campie i ruszyliśmy dalej do Khao Lak. Dla osób, które nie mają potrzeby wracania do campu, jest możliwość zamówienia transferu do wybranego miejsca już z przystani oraz lancz „na wynos”.


Dla nas te dwa dni w Khao Sok na pewną będą jednym z najlepszych doświadczeń podczas tej podróży do Tajlandii i będziemy gorąco polecać wizytę w parku narodowym, najlepiej z nocowaniem na jeziorze.

1 Odpowiedź
[…] dwu-dniowa przygoda w Kha Sok zasługuje na osobny artykuł, a tutaj skupię się na innych, zupełnie mniej znanych, ale równie ciekawych, miejscach w […]