PN Erawan i inne atrakcje Kanchanaburi
Naszą tegoroczną podróż do Tajlandii rozpoczęliśmy od prowincji Kanchanaburi, którego jedną z głównych atrakcji jest Park Narodowy Erawan ze słynnymi wodospadami. Ale oprócz parku, udało się nam odwiedzić też kilka innych ciekawych miejsc w okolicy.
WAT SAM PHRAN, CZYLI ŚWIĄTYNIA SMOKA
Słynna, ale też trochę kontrowersyjna świątynia buddyjska znajdująca się ok 1 godzinę drogi z Bangkoku. Wiele osób zahacza o nią jadąc dalej na zachód do Kanchanaburi, więc my nie byliśmy jedynymi, którzy tak zrobili.
Na szczyt można wejść tunelem w ciele smoka, który otacza budynek świątyni. Na samaj górze możemy zobaczyć głowę smoka, złożyć ofiary oraz pomyśleć sobie życzenia, które za pomocą magicznego poświęconego złotka, na pewno się spełnią. Ze szczytu roztacza się też widok na całą okolicę.
Obok Świątyni Smoka znajduje się statua Wielkiego Buddy, ogromny żółw, do którego można wejść i kilka innych ciekawych rzeźb.
Wejście do świątyni jest teoretycznie darmowe, ale już na wejściu zostaliśmy poproszeni o złożenie ofiary w wysokości 20 THB za osobę. Turystom raczej trudno będzie jej odmówić. Na terenie świątyni obowiązuje nas skromny strój. Teoretycznie wszyscy powinni mieć zakryte ramiona i kolana, ale Adam i Tomek weszli w szortach i nikt nie zwrócił na nich uwagi. My z Gabi miałyśmy sarongi. Ale szczerze mówiąc widziałyśmy też turystki w szortach…. Przy wejściu można kupić chusty czy sarongi.




AFTER THE RAIN COFFEE & GALLERY
Raczej rzadko wspominam restauracje jako atrakcję samą w sobie, ale ta jest godna uwagi. „After the Rain Coffee” to nie tylko bardzo fajna restauracja/ kawiarnia, ale również plantacja drzew owocowych i możliwość popływania łódką po kanałach oraz karmienia rybek. Ogólnie miejsce jest bardzo instagramowe 😉 Ale zaznaczamy, że jedzenie nam bardzo smakowało.


SKYWALK KANCHANABURI CITY
Jako, że z Bangkoku wyjechaliśmy dosyć późno, a do tego sporo czasu spędziliśmy w powyższej restauracji, do Kanchanaburi dotarliśmy dopiero ok godz. 17 i spacer po przeszklonym moście zaliczaliśmy chwilę przed zachodem słońca. Most ma wysokość 12 metrów i długość 150 m. Całość jest przeszklona, więc tylko dla osób o mocnych nerwach. Ewidentnie ztraumatyzowałam tym całą moją rodzinę 🙂 Z mostu rozpościera się widok na rzekę Kwai oraz jej połączenie z rzeką Maeklong.
Bilety wstępu kosztują 60 THB za osobę (płatne tylko gotówką). Wszyscy dostaniemy obowiązkowe ochraniacze na buty, żeby nie niszczyć szkła.




MOST NA RZECZE KWAI
Słynny z filmu o tym samym tytule most wybudowany przez jeńców wojennych pod koniec II Wojny Światowej, stanowi ciekawą atrakcję turystyczno – historyczną. Po moście cały czas jeżdżą pociągi, co nie przeszkadza nikomu w spacerze wzdłuż torów na drugi brzeg rzeki. Ale nie martwcie się, nie jest to atrakcja ekstremalna. Na moście zbudowano co kawałek platformy, na których można się schować kiedy nadjeżdża pociąg, który bardzo głośno oznajmia swoje przybycie.




PARK NARODOWY ERAWAN
Park narodowy Erawan słynie z siedmio-poziomowych wodospadów, wyrzeźbionych przez liczne strumienie w wapiennych wzgórzach. W większości wodospadów można się kąpać, więc bardzo polecamy taką atrakcję!
Bilety wstępu można kupić w kasie przy wjeździe na teren parku. Za dorosłych zapłaciliśmy po 300 THB, a za dzieci po 150 THB. Do tego 20 THB za samochód. Wszystko płatne tylko gotówką. Przy parkingu jest informacja, toalety, sklepiki i restauracje. My po zejściu z wodospadów zjedliśmy w jednej z nich, gdzie okazało się, że ewidentnie Itaka przyprowadza swoich gości (było nawet menu po polsku), ale jedzenie było przeciętne…
Do poziomu 2 ścieżka jest w miarę wygodna i łatwa do pokonania. Po dotarciu na poziom 2 możemy wypożyczyć kamizelki ratunkowe, bez których teoretycznie nie możemy się kąpać w wodospadach. Koszt wypożyczenia kamizelki to 20 THB. Tam również musimy pozostawić w darmowym depozycie jedzenie (chociaż nikt nie sprawdza plecaków). Jeżeli chcemy dalej wnieść butelki plastikowe to musimy za nie zapłacić depozyt po 20 THB (zwrotny po powrocie za okazaniem butelki). Butelki wielorazowe możemy wnieść bez depozytu. Przy poziomie 2 mamy też toalety, prysznice i przebieralnie.
Do poziomy 4 ścieżka jest jeszcze w miarę prosta, więc bardzo warto się tam przejść, szczególnie, że właśnie tam można zjeżdżać po skałach jak po zjeżdżalni do wody. Adaś i Tomek bawili się świetnie. Powyżej poziomu 4 wędrówka robi się już cięższa, są schody albo kamienie i jest stromo. Jest sporo ostrzeżeń, żeby osoby o słabej kondycji rozważyły dalszą wyprawę.
Całość trasy do poziomu 7 to w sumie ok 2 km, więc nie daleko, ale dotarcie tam zajęło nam ok godzinę. Kąpaliśmy się w kolejnych wodospadach schodząc w dół.
Skały wapienne przy poziomie 7 są całkowicie nieśliskie. Aż niesamowite z jaką łatwością można się na nie bezpiecznie wspinać. Adam tego dnia był bardzo zadowolony zarówno ze wspinania się po skałach, jak i kąpieli w wodospadach.
Lojalnie ostrzegam, że w rzece pływają ryby. Raz mniejsze, raz większe. I jeżeli się nie ruszamy to będą nam robić pedicure. Ale jeżeli będziemy płynąć albo machać rękami, to zostawią nas w spokoju. Również warto zaznaczyć, że w wielu miejscach wejście do wody nie jest łatwe, a do tego jest głęboko (więc kamizelki to na prawdę dobry pomysł). Więc nie jestem pewna, że jest to dobra atrakcja dla małych dzieci. Do rozważanie dla każdego.








Wizyta w Parku Erawan była jednym z moich wymarzonych atrakcji w Tajlandii i pierwszym z trzech parków narodowych, które odwiedzimy podczas tej podróży. Jeżeli nie chcecie tak jak my poruszać się samodzielne samochodem, to jest masa biur, które zorganizują wam jedno- lub dwudniową wycieczkę z Bangkoku.
NOCLEG I JEDZENIE
W Kanchanaburi spaliśmy dosyć budżetowo w Latima Boutique Hostel. Mieliśmy pokój 4-osobowy z własną łazienką i śniadaniem. Zajrzeliśmy też do sal wieloosobowych i wspólnych łazienek i wyglądały bardzo ładnie i czysto, więc jeżeli szukacie tego typu noclegu, to polecamy.
W Kanchanaburi spaliśmy 2 noce i obie kolacje jedliśmy na Night Market. Więc jeżeli lubicie jeść tanio i lokalnie, to wiecie gdzie się udać.
