Irlandia Północna z dziećmi – miejsca warte zobaczenia

Tegoroczny długi weekend majowy spędziliśmy w Irlandii Północnej. Kierunek niezbyt popularny wśród rodzin z dziećmi, ale mamy nadzieje, że trochę Was zainspirujemy 🙂

JAK SIĘ DOSTAĆ?

My niestety nie mamy bezpośrednich lotów do Belfastu, czyli stolicy Irlandii Północnej, ale z Krakowa lata Ryanair, więc to ułatwi sprawę części z Was. My zdecydowaliśmy się na lot do Dublina i już stamtąd wyruszyliśmy samochodem na północ. Wiązało się to z dodatkową opłatą za przekroczenie granicy wypożyczonym samochodem.

Od kwietnia 2025 wszystkich obywateli UE obowiązuje posiadanie ETA przy wjeździe do Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Można ją wyrobić w kilka minut na tej stronie albo łatwiej przez aplikację na telefon. Obecnie ETA kosztuje 23,85 € i jest ważna przez 2 lata.

Oczywiście lecąc samolotem bezpośrednio do Belfastu ETA zostanie zweryfikowana już przy kontroli paszportowej, ale przy przekraczaniu granicy drogą lądową nikt nigdzie Wam tego nie sprawdzi… Nie ma żadnej kontroli na granicy pomiędzy Republiką Irlandii a Irlandią Północną. Gdybym wiedziała to przed wyjazdem, to zaoszczędzilibyśmy 60 € (ja posiadam ETA ze względów służbowych już od roku). A w najgorszym wypadku można aplikować na miejscu (potwierdzenie przychodzi dosłownie w kilka minut).

NOCLEGI

Jako, że do Dublina lecieliśmy w środę popołudniu i nie chcieliśmy jechać bardzo długo samochodem, pierwszy nocleg mieliśmy zaraz po przekroczeniu granicy. Spaliśmy w Flagstaff Lodge Newry i bardzo polecamy, jeżeli będziecie szukać noclegu w tej okolicy. Przestronne pokoje, pyszne śniadanie i kolacja w lokalnym pubie.

Kolejne trzy noce spędziliśmy w Country Garden House niedaleko Ballymoney. Do naszej dyspozycji mieliśmy uroczy stary domek, a w nim 2 sypialnie, salon z kominkiem i bardzo dobrze wyposażoną kuchnię. Polecamy!

BELFAST

Nasz pierwszy dzień w Irlandii Północnej spędziliśmy w stolicy, czyli w Belfaście. Głównym powodem naszej wizyty było fantastyczne muzeum Titanica, które polecamy każdemu i które było chyba ulubionym miejscem Gabi i Adama w trakcie całej wycieczki. Samo miasto Belfast nie reprezentuje sobą za wiele. Można przespacerować się po części portowej oraz starych i nowych dokach, gdzie dalej buduje się statki.

My oprócz zwiedzania muzeum, przespacerowaliśmy się chwilę po centrum, zjedliśmy lancz w McHughs Bar & Restaurant (tradycyjny irlandzki pub) oraz zwiedziliśmy ogrody zamkowe.

TITANIC BELFAST

Tak jak już wspomniałam, główną przyczyną naszej wizyty w Belfaście było muzeum Titanica. Muzeum jest ogromne i nam zwiedzanie zajęło ok 3,5 godziny, a nie przeczytaliśmy pewnie połowy informacji. Tak więc zaplanujcie sobie sporo czasu! Na początku zwiedzania jest dużo historii samego miasta i informacji o rozwoju przemysłu stoczniowego. Następnie przeniesiemy się do doków, gdzie dowiemy się jak powstają kadłuby statków (jest nawet krótka przejażdżka wagonikiem). Później przejdziemy do wodowania samego Titanica oraz będziemy mogli zobaczyć przykładowe kajuty pierwszej, drugiej i trzeciej klasy. W muzeum znajdziemy informacje nt. wystroju, zapasów żywnościowych oraz rozplanowania Titanica. Poznamy historie rożnych pracowników oraz pasażerów.

W kolejnej części jest oczywiście opisana sama katastrofa, podane są przyczyny zatonięcia (wbrew pozorom to nie tylko sama góra lodowa) oraz wiele smutnych liczb. Wiecie, że najmłodsza pasażerka miała zaledwie 4 miesiące? Że z wody wyłowioną tylko jedną żywą kobietę? Że w bocianim gnieździe na Titanicu nie było lornetki!? Takie i wiele innych informacji mogliśmy poznać podczas zwiedzania.

Na koniec zwiedziliśmy jeszcze SS Nomadic, czyli statek, który zbudowano w tym samym czasie i który początkowo służył do transportu pasażerów 1 i 2 klasy na pokład Titanica z portu w Cherbourg we Francji (port był zbyt płytki, żeby Titanic mógł tam wpłynąć), a później przez lata służył w trakcie I i II wojny światowej, pływał po Sekwanie, był nocnym klubem w Paryżu, a obecnie stoi w doku obok muzeum. Trzeba przyznać, że SS Nomadic ma historię równą Titanicowi (tyle, że z dobrym zakończeniem).

Dzieci mogą dostać na wejściu quiz w wersji łatwiejszej (tylko szukanie lalek w różnych częściach muzeum) oraz trudniejszej, czyli odpowiadanie na pytania (tutaj musieliśmy pomóc językowo).

Bilety można kupić w kasach, ale przez internet jest taniej. My za bilet rodzinny zapłaciliśmy 62 GBP. Bilety kupowane przez internet są godzinowe, a my nasze kupiliśmy dosłownie idąc z parkingu do muzeum. Jak zawsze polecamy być na miejscu jak najwcześniej rano. Szczegółowe informacje o biletach i muzeum znajdziecie TU.

ZAMEK W BELFAŚCIE

Popołudniu wybraliśmy się na krótki spacer obok zamku w Belfaście, który położony jest na Cave Hill. Sam park jest bardzo ładny, a w okolicy wyznaczono wiele szlaków spacerowych. W Zamku można zorganizować np ślub. Niedaleko jest też Przygodowy plac zabaw, na którym utknęliśmy dłużej niż planowałam 🙂 Więc polecamy!

PÓŁNOCNE WYBRZEŻE IRLANDII

Kolejne dwa dni spędziliśmy odwiedzając różne miejsca wzdłuż północnego wybrzeża wyspy. Codziennie wyjeżdżaliśmy o 9 rano. Pierwszego dnia przejechaliśmy odcinek od Grobli Olbrzyma do Mussenden Temple and Downhill Demesne, a drugiego od Zamku Kinbane do Zamku Dunseverick. Drugi dzień zakończyliśmy dosyć szybko, bo niestety pogoda nam nie sprzyjała, a do 14 udało nam się zobaczyć to co sobie zaplanowaliśmy (tak więc przy dobrej pogodzie można spokojnie zaplanować więcej miejsc). Poniżej opiszę Wam szczegółowo gdzie byliśmy, ile czasu nam to zajęło i czy coś płaciliśmy.

THE DARK HEDGES

To słynna aleja obsadzona splatającymi się bukami. Występowała w serialu „Gra o tron” (my nie oglądamy) i stąd wzięła się jej spora popularność. My podjechaliśmy tylko na krótki spacer pierwszego wieczora. Oficjalny parking jest płatny 5 GBP. My ze względu na późną porę i brak jakichkolwiek ludzi w okolicy, zaparkowaliśmy trochę na dziko.

GROBLA OLBRZYMA

Miejsce obowiązkowe dla wszystkich odwiedzających Północną Irlandię. To geologiczny cud składający się z ponad 40tys zazębiających się bazaltowych kolumn. Grobla Olbrzyma powstała w wyniku intensywnej działalności geologicznej i wulkanicznej. To wersja naukowa, ale jest też druga, związana z legendą o olbrzymie Finnie McCool, który chciał wybudować drogę przez morze do Szkocji, aby zmierzyć się z lokalnym olbrzymem.

Był to nasz pierwszy punkt podczas trasy wzdłuż wybrzeża. Nam zwiedzanie zajęło ok 2 godziny. Do grobli zeszliśmy szlakiem niebieskim (łatwiejszy, stromy, ale jest asfalt, więc ewentualnie da się z wózkiem), a wracaliśmy czerwonym (trudniejszy, są strome schody i nierówna nawierzchnia).

Samo zwiedzanie Grobli Olbrzyma jest DARMOWE! Ale my niestety daliśmy się trochę wrobić w turystyczną pułapkę. Czytając informacje na oficjalnej stronie znaleźliśmy opcję Visitor Experience (która kosztuje 40 GBP za rodzinę) i założyliśmy, że jest to obowiązkowa opłata. A to nie prawda. Płacąc za Visitor Experience mamy wliczony parking, zwiedzanie z przewodnikiem, albo audio przewodnikiem (są w języku polskim) oraz dostęp do interaktywnej wystawy w Centrum Informacji. Ale jeżeli nie jest nam to potrzebne, to musimy zapłacić jedynie za parking (12 GBP przy użyciu aplikacji JustPark).

W wielu miejscach znajdziecie informację, że członkowie National Trust mają „darmowy” parking czy wstęp do różnych atrakcji. My zakładając opłatę za Groblę Olbrzyma oraz Carrick-a-Rede (po 40 GBP za rodzinę), zdecydowaliśmy się wykupić takie członkostwo na 4 dni, za które zapłaciliśmy 64 GBP. Jeżeli macie zamiar zwiedzać więcej niż jedno miejsce z listy, to już się zapewne opłaca, ale lepiej doczytajcie tutaj.

ZAMEK DUNLUCE

Kolejnym punktem tego dnia było zwiedzanie ruin Zamku Dunluce. Zamek został wybudowany ma przełomie XVII i XVIII wieku. Był okazałą fortecą niemożliwą do zdobycia, a u jego stóp spoczywa wiele wraków łodzi.

Za bilet rodzinny zapłaciliśmy 18 GBP, a zwiedzanie zajęło nam ok 1 godz. Na miejscu jest niewielka wystawa poświęcona wykopaliskom archeologicznym w zamku.

MAGHERACROSS VIEW POINT

Punkt widokowy pomiędzy Zamkiem Dunluce a White Rock Beach. Darmowy parking i miejsca piknikowe.

WHITE ROCK BEACH

W planach mieliśmy spacer po plaży na jej wschodnim krańcu, ale głód dawał się we znaki, więc wyruszyliśmy na lunch do Portrush. Tam zjedliśmy w lokalnym The Quays Bar & Gastropub (od poniedziałku do piątku danie główne + deser z menu lanczowego za 12 GBP), a później udaliśmy się na spacer na plażę w tej samej miejscowości, która jest zachodnią częścią White Rock Beach. Musimy przyznać, że plaże na północy Irlandii są przepiękne. Pytanie tylko czy kiedykolwiek jest wystarczająco ciepło, żeby z nich w pełni korzystać?

MUSSEDEN TEMPLE & DOWNHILL DEMESNE

Downhill Demesne to ruiny XVIII rezydencji ekscentrycznego hrabiego biskupa Fredericka Hervey, które spłonęły w połowie XIX wieku. Na krawędzi pobliskiego klifu stoi świątynia Musseden, która służyła jako biblioteka hrabiego. Na terenie posesji znajduje się też Mauzoleum, gołębiarnia oraz ogród. Wstęp jest darmowy, ale parking płatny 10 GBP (darmowy dla członków National Trust). My zaparkowaliśmy przy Lion’s Gate, ale jest też drugi parking przy Bishop’s Gate, a na miejscu spędziliśmy 1 godzinę. Więcej informacji znajdziecie TU.

ZAMEK KINBANE

Drugi dzień naszego zwiedzania wybrzeża Irlandii rozpoczęliśmy od ruin zamku Kinbane. Logistycznie nie był to najlepszy pomysł, bo na wschód od zamku oraz miasteczka Ballycastle jest kilka ciekawych miejsc, które zdążylibyśmy odwiedzić tego dnia, ale bojąc się deszczu (i słusznie) chcieliśmy skupić się na najciekawszych miejscach i ruszyliśmy w stronę zachodnią.

Same ruiny są niewielkie, ale położone bardzo malowniczo na skałach. Prowadzą do nich dosyć strome schody, a później za zamkiem wąska ścieżka na koniec cypla. Nie polecamy tej końcówki z młodszymi dziećmi, bo jest wąsko i ślisko. Z parkingi do zamku jest ok 0,5 km, a całość zajęła nam ok 30 min. Parking jest darmowy i są przy nim toalety.

CARRICK-A-REDE

Carrick-a-Rede to niewielka wysepka, na którą prowadzi most linowy zwieszony 30 m nad wodą. Na wysepce znajduje się jeden budynek, czyli domek Rybaka. Jako, że miejsce jest super malownicze, ściągają tutaj spore ilości turystów. Całość trasy z parkingu na wysepkę i z powrotem to ok 2,6 km. Spędziliśmy tam ok 1 godziny.

Wstęp na Carrick-a-Rede oraz parking jest płatny. My mieliśmy wszystko wliczone w nasz National Trust Membership. Teoretycznie wstęp powinno się kupić bądź zarezerwować z wyprzedzeniem, ale my nie mieliśmy problemu z wejściem. Być może w szczycie sezonu jest inaczej. Informacje o biletach znajdziecie TU.

WHITEPARK BAY BEACH

To kolejna piękna plaża, przy której zatrzymaliśmy się na krótki spacer. Z parkingu na plażę jest ok 500 m.

Po spacerze plażą udaliśmy się na lancz do Bothy White Park Bay, która jest chyba jedyną kawiarnią w okolicy. W sobotnie południe było sporo ludzi, ale udało nam się bez problemu znaleźć stolik i zjeść bardzo dobre burgery.

WODOSPAD DUNSEVICK

Niewielki, ale bardzo malowniczy wodospad. Zaparkowaliśmy w zatoczce przy przystanku autobusowym Dunsevick Road. Spędziliśmy tam może 15 min, ale jeżeli będziecie mieć lepszą pogodę, to warto przespacerować się wzdłuż wybrzeża do portu Dunsevick, albo w stronę zamku. My pojechaliśmy samochodem.

ZAMEK DUNSEVICK

Ruiny zamku Dunsevick były naszym ostatnim punktem na wybrzeżu. Jak widzicie na zdjęciach ruiny są niewielkie, a dojście do nich zajmie Wam może 10 min przez łąkę. Jest stromo i może być mokro. Parking jest darmowy.

OLD BUSHMILLS DISTILLERY

Jako, że już do 14.30 udało nam się odwiedzić wszystkie zaplanowane na ten dzień miejsca, a z nieba zaczął padać deszcz, udaliśmy się jeszcze tylko do Bushmills, gdzie znajduję się destylarnia whiskey. Dzieci zostały w samochodzie, a my wyskoczyliśmy tylko do sklepu firmowego. W Old Bushmills Distillery można oczywiście wybrać się na degustację whiskey oraz na zwiedzanie destylarni. Nie jest to atrakcja dla rodzin z dziećmi, ale chcieliśmy też o niej wspomnieć.

Na szczęście w naszym domku spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Były gry w karty, czytanie książek, nauka do sprawdzianów (Gabi zabrała ze sobą nawet laptopa szkolnego), a wieczorem wspólnie oglądaliśmy finał tegorocznej Eurowizji.

TOLLYMORE FOREST PARK

Ostatniego dnia ruszyliśmy już na południe w stronę Dublina po drodze zatrzymując się na dłuższy spacer w magicznym Tollymore Forest Park przy Newcastle. Podczas naszego 5,5 km spaceru (który zajął nam ok 1,5 godz) pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie. Były chmury, słońce, deszcz i na koniec znowu piękne słońce. My wybraliśmy czerwony szlak wzdłuż rzeki, ale jest też króciutki szlak wokół Arboretum oraz dłuższy „górski” szlak.

Wjeżdżając do parku będziecie przejeżdżać przez piękną kamienną bramę. Jeżeli chcecie ją mieć na zdjęciu, to zatrzymajcie się od razu, bo wyjazd jest z innej strony, a piechotą z parkingu nie będzie się Wam chciało wracać. Parking w parku jest płatny 5 GBP.

Po spacerze w parku pojechaliśmy do Newcastle na lunch do Quinns Bar (kolejny tradycyjny irlandzki pub) oraz ostatnie zakupy. Teoretycznie mieliśmy w planach jeszcze krótki spacer w Murlough National Nature Reserve, ale niestety ulewa całkowicie wybiła nam to z głów. Pojechaliśmy więc wcześniej na lotnisko i zakończyliśmy naszą podróż do Irlandii Północnej.

Zostaw odpowiedź