Korsyka Zachodnia – Zatoka Porto oraz Ajaccio

Po czterech dniach spędzonych w okolicy Calvi ruszyliśmy na południe wzdłuż zachodniego wybrzeża Korsyki. Droga do Porto zajęła nam ok 2 godziny i była pełna wyzwań dla kierowcy. Jeżeli macie bardzo dużą chorobę lokomocyjną, to chyba powinniście zrezygnować z tego odcinka, bo zakręt goni zakręt. Do tego jest wąsko, a droga wije się przez góry. Widoki po drodze oczywiście są piękne, szczególnie kiedy wjedziemy w region Korsyki Południowej i jedziemy wzdłuż Rezerwatu Scandola. Można się zatrzymać na kilku punktach widokowych i zrobić takie piękne zdjęcia.

PORTO

Samo Porto to niewielkie miasteczko położone nad zatoką o tej samej nazwie. To stamtąd możemy wyruszyć na rejs do Rezerwatu Scandola bądź do Calanques de Piana. Z Porto do Piana prowadzi też droga, z której możemy podziwiać ogromne czerwone formacje skalne.

My w Porto spędziliśmy dwie noce, ale hotelu Wam nie polecimy, bo łóżka były niewygodne 🙂

CALANQUES DE PIANA ORAZ CAPO ROSSO

Jak już wspomniałam, Calanques de Piana, to przepiękne formacje skalne ciągnące się wzdłuż wybrzeża w okolicach Porto. Calanques swój czerwony kolor zawdzięczają czerwonej ochrze, z której są zbudowane. Calanques najlepiej podziwiać od strony wody albo jadąc drogą w kierunku Piana. Tam też zaczynają się liczne trasy trekkingowe. My nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wybrali się na jedną z nich.

Wybraliśmy się na dosyć wymagającą trasę na Capo Rosso. Szlak prowadzi do Torra di Turghju, czyli do jednej z wież genueńskich stojących wzdłuż zachodniego wybrzeża. Dzieciaki i ja przeszliśmy 4 km w jedną stronę i odpuściliśmy ostatni bardzo stromy odcinek do samej wieży. Zostało nam może 100 m, ale ostro pod górkę. Tylko Tomek dotarł na szczyt i do Torra di Turghju. Całość wycieczki zajęła nam 3,5 godziny, z czego sam marsz 2,5 godziny (tzn mój i dzieci).

Nie jest to łatwa trasa. Początkowo idziemy w dół, aby potem wspinać się pod górkę. A z powrotem odwrotnie. Polecamy zabrać na prawdę dużo wody. Większość osób poleca wycieczkę tam z samego rana. My nie byliśmy w stanie wstać na 6 rano, więc zdecydowaliśmy, że na trasę ruszymy późnym popołudniem i to był bardzo dobry wybór, bo powrót mieliśmy już w cieniu góry. Wyruszyliśmy ok godziny 17, żeby wracać jak będzie trochę chłodniej.

WĄWÓZ SPELUNCA (SENTIER TRA MARE E MONTI)

Kolejnego dnia wybraliśmy się na krótszy spacer wzdłuż trasy zwanej Sentier Tra Mare e Monti do wąwozu Spelunca. Trasa do mostu Pont de Zaglia to ok 1,5 km w jedną stronę. Szlak prowadzi wzdłuż rzeki i zaczyna się przy Les deux pont (Dwa mosty). Samochód zaparkowaliśmy jak wszyscy przy drodze.

Na rzece utworzyły się liczne naturalne baseny, w których można się kąpać. Pierwsze i największe baseny są już przy mostach i wiele osób tam zaczyna i kończy swoją wycieczkę. My przeszliśmy do Pont de Zaglia i tam wymoczyliśmy nogi (niestety tylko Tomek spakował kąpielówki). Wróciliśmy za to jeszcze raz w okolice mostów wieczorem już bez dzieci i wykąpaliśmy się w super orzeźwiającej rzece. Polecamy!

RESERVE NATURELLE DE SCANDOLA

Rezerwat Scandola ciągnie się wzdłuż wybrzeża na północ od Porto. My zdecydowaliśmy się podziwiać go z wycieczki statkiem. Z Porto wypływają liczne rejsy zarówno do Scandola, jak i do Calanques. Są rejsy dłuższe i krótsze, mniejszymi bądź większymi statkami albo motorówkami. My wybraliśmy trzygodzinny rejs z Via Mare do rezerwatu z postojem w malutkiej, niedostępnej samochodem wiosce, Girolata. Wybraliśmy większy statek, bo miał wc. Całe szczęście, że podczas naszego rejsu (połowa lipca) na statku było może 1/3 zajętych miejsc. Inaczej nie byłoby za przyjemnie. Jak dla nas trzygodzinny rejs był absolutnie wystarczający, a być może nawet zbyt długi. A sama Girolata bardzo rozczarowująca (woda w morzu tam jest mętna i nie tak przejrzysta jak w innych miejscach). Tak więc, polecamy rejs statkiem do Rezerwatu Scandola, ale być może krótszy, mniejszym statkiem i bez postoju w Girolata.

Za rejs zapłaciliśmy po 45 eur za dorosłych i po 25 eur za dzieci (do 12 lat).

AJACCIO

Do Ajaccio, zawitaliśmy w drodze na południe. Mieliśmy do wyboru trasę przez góry i miasteczko Corte, bądź wzdłuż wybrzeża. Wybraliśmy tą drugą opcję ze względu na pożary panujące w centrum wyspy.

Samo Ajaccio nie zrobiło na nas jakiegoś super wrażenia. Być może dlatego, że byliśmy tam w samo południe, być może dlatego, że poza pomnikami Napoleona (który urodził się w Ajaccio) oraz portem, do którego zawijają wielkie wycieczkowce, nie ma zbyt wiele ciekawego.

My przespacerowaliśmy się po mieście do Place d’Austerlitz, gdzie jest pomnik Napoleona, potem do portu, przez plac Focha, gdzie jest kolejny pomnik Napoleona. Zrobiliśmy sobie też zdjęcie pod Domem Rodziny Bonaparte (który oczywiście można zwiedzać). Lancz zjedliśmy w Pe Piace (Tomek mówi, że to jedna z najlepszych pizzy jakie jadł w życiu).

Samochód zostawiliśmy na parkingu Miséricorde, który w weekendy jest za darmo, a do tego jest darmowy shuttle bus do centrum (przystanek Préfecture).

Możesz również polubić…

Zostaw odpowiedź